Muzyka jest jak morze – gdy stanie się na jednym brzegu, drugiego dostrzec niepodobna – ten jeden z naszych ulubionych cytatów doskonale brzmi w morskim mieście, jakim jest Szczecin. I chociaż w niezliczonej ilości żartów sami sobie próbujemy udowodnić, że Szczecin nad morzem nie leży, to przecież morskość mamy zapisaną w naszym DNA. Instytucje kultury, uczelnie, przedsiębiorstwa, pomniki, znane postaci, symbole, tradycja i historia – wszystko to sprawia, że kiedy w programie pojawia się wątek morski, nieustannie czujemy, że muzyka opowiadająca o tym wspaniałym żywiole brzmi u nas wyjątkowo. Nie mogło więc zabraknąć w cyklu Pomniki symfoniki miejsca dla poematu symfonicznego, który w całej historii muzyki stanowi jeden z najwspanialszych emocjonalnych obrazów morza.
W pierwszej części, De l’aube à midi sur la mer (Od świtu do południa na morzu), jesteśmy świadkami budzenia się nowego dnia, otoczeni przez spokojne morze. Z ciemnych, chciałoby się powiedzieć, nieruchomych brzmień wyłaniają się pojedyncze impulsy, które z czasem zaczynają się łączyć w falujący ruch. Muzyka gęstnieje, nabiera energii, jakby światło stopniowo przenikało przestrzeń. Kulminacja jest osiągnięciem pełni – momentem, w którym wszystkie elementy (ruch, barwa, dynamika) znajdują się w stanie największej intensywności.
W drugiej części, Jeux de vagues (Gry fal), wszystko jest ruchem, lekkością i nieustanną zmiennością. Krótkie motywy pojawiają się i znikają, jakby nie miały początku ani końca, a orkiestra działa jak migotliwa powierzchnia wody, na której odbijają się światło i cień. Muzyka przypomina nieustanny ruch fal, których nie sposób zatrzymać ani uchwycić.
Trzecia część, Dialogue du vent et de la mer (Dialog wiatru i morza), wprowadza wyraźniejsze napięcie i dramatyzm. Już od początku pojawiają się silniejsze kontrasty dynamiczne i bardziej zdecydowane gesty orkiestry, które można odczytać jako zderzenie różnych sił. Muzyka buduje szerokie łuki napięcia, prowadząc do potężnej kulminacji, w której orkiestra osiąga pełnię brzmienia, a zakończenie jest hołdem dla siły i nieprzewidywalności natury.
Choć trudno nam w to uwierzyć, po paryskiej premierze dzieła w 1905 roku krytyka była bezlitosna. Nie słyszę, nie widzę i nie czuję zapachu morza, Publiczność oczekiwała oceanu, a dostała wzburzoną wodę w misce – to jedne z łagodniejszych określeń. Ale jak to podejrzanie często bywa, i w tym przypadku tuzy i autorytety dokonały mylnego osądu i po mozolnym wspinaniu się po drabinie popularności La mer weszło do kanonu muzyki orkiestrowej na całym świecie, razem z innymi pomnikami symfoniki.
SZCZEGÓŁY
Pomniki symfoniki | Debussy
30-01-2027 19:00

Sala symfonicznaFilharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie
ul. Małopolska 48
70-515 Szczecin